Chciałam salę weselną... a przy okazji zapisałam się na wyścig szczurów! ZNAJOME?

by - 21:56:00

Właśnie wpadłam w jego objęcia, po tym jak chwilę wcześniej powiedziałam "TAK, wyjdę za Ciebie!" (ok, wersja była inna: powiedziałam dźwięczne "noooo" jak największy wieśniak na świecie i tego Robert nie wybaczy mi do końca życia :D)

Po zaręczynach odkładaliśmy przygotowania weselne w czasie - głównie szukanie sali. Tak jakbyśmy przeczuwali że wraz z poszukiwaniem naszej sali weselnej zacznie się największy cyrk ;)


Wymarzyliśmy sobie dużą, jasną i elegancką salę z ładnym obejściem. Najlepiej z terminem na sierpień 2019. Wymagania nie wydają się być wygórowane tym bardziej że przygotowania zaczynamy 2 lata wcześniej.

Zaczęliśmy od internetu gdzie przejrzeliśmy chyba z 50 sal w okolicach Śląska i nawet Opola. Gdy okazywało się że został jeszcze jakiś weekendowy termin (ludzie dosłownie ocipieli z tym rezerwowaniem sal 3 lata+ do przodu! Przecież ślub to nie Pierwsza Komunia żeby zaklepywać sobie sale 5 lat wcześniej. TRUDNE SPRAWY chodzą po ludziach, a termin już zaklepany, a potem płacz i szukanie by komuś odstąpić sale :|) to wsiadaliśmy w samochód żeby obejrzeć je w realu. NIGDY NIE WIERZ ZDJĘCIOM W INTERNECIE! To główna zasada poszukiwania sali, ale i przyszłej żony :D

Byliśmy w takiej jednej sali która z (ręką na sercu) wyglądała wspaniale wewnątrz: szyk i elegancja, ale nikt na stronie nie wspomniał że przed salą znajdują się delikatesy a wjeżdżając na plac można poczuć się jak u rolnika. Taką fanką agroturystyki nie jestem :| Szkoda naszych zmarnowanych kilometrów, ale właśnie tak oszukują nas na internetach ;) Byle najładniejsze zdjęcia, o rysach na szkle nie wspominać.


Później objechaliśmy jeszcze z 6 ale ciągle coś nie pasowało. To terminów już nie ma, to jakieś dziwne kruczki w umowie (korkowe, talerzykowe, chcemy hajsy za barmana, nie wnoście swojego ciasta) a sale naprawdę godne uwagi życzą sobie horrendalne sumy... zależy nam na fajnym weselu ale nie na weselu przepłaconym ;) Choć widzę, że coraz częściej weselom towarzyszy slogan: " Zastaw się a postaw się" - szczyt głupoty czy zawyżone ambicje Państwa Młodego?

Na koniec obadaliśmy domy weselne które zawsze zachęcają dobrymi cenami i ładnym (nie jakimś zarąbistym, ale schludnym) wnętrzem. Wszystko byłoby ok, gdyby właściciele nie mówili że nie ma szans spróbowania ich kuchni przed zamówieniem sali. O nie! Tak to ja się nie bawię, bo jedzenie na weselu ma być smaczne i chcę być tego pewna przed ślubem. Kolejna sala która nam się spodobała miała niezbyt dobre opinie o właścicielce. Podobno wtrącała się we wszystko... co gorsza jedna sytuacja była taka że ingerowała nawet w ustawienie gości przy stole! Bez przesady :| To dobra opcja dla niewymagających, ale my do takich nie należymy (na nasze nieszczęście ;)). Chcemy mieć jak największy wpływ na to co zastaniemy w dniu naszego wesela. Chyba jak większość :)

O rustykalnym stylu nawet nie myślałam (choć nie ukrywam że bardzo podobają mi się wesela w takiej sielankowej atmosferze) bo to co jest modne i dobrze się sprzedaje przeraża cenami - nie pomyliłam się. W każdym bądź razie w okolicy Gliwic nie znalazłam nic zadowalającego, a tym bardziej wygórowana cena jedzenia nie była adekwatna do ilości i wystroju. Taka jest moja opinia... bo dla mnie to jednak różnica czy dajesz 270zł za osobę w sali z wystrojem jak stodoła, a 270zł za elegancką salę wyglądającą jak milion dolarów. Oczywiście wszystko to kwestia gustu i możliwości finansowych, ale do nas to nie przemawia :)

Po każdej nieudanej próbie poszukiwań miałam ochotę tym wszystkim rzucić w pizdu. Przychodziły chwile, że mówiłam Robertowi:" Chodź zróbmy już gdziekolwiek" i czuję że niejedną przyszłą Parę Młodą już na tym etapie POSZUKIWANIA SALI przygotowania weselne przerastają, więc przestają się do nich w ogóle przykładać. Gdybym nie była sobą to pewnie zrobiłabym to samo, ale z natury jestem perfekcjonistką co w życiu przysparza mi wielu problemów i drążę i drążę aż znajdę to czego chcę. ZNALAZŁAM! Kolejna noc grzebania w internecie ale w końcu coś co mnie zadowoliło. Połączenie klasyki z nowoczesnością i trochę rustykalnym stylem. Fajne obejście: nie za duże nie za małe. Jedzenie nam odpowiada, nawet termin znalazł się na sierpień - za co wielki szacun bo to był wręcz cud xD Da się? DA! Teraz trzymajcie kciuki by w dniu ślubu poszło wszystko po naszej myśli :) A jaka to sala? Niech to na razie zostanie dla Was niespodzianką :*

PODSYŁAM WAM INSPIRACJE SAL WESELNYCH których wystrój to połączenie rustykalnego designu z nowoczesnością. PODOBA WAM SIĘ TAKI STYL? :)







You May Also Like

2 komentarze

  1. Ja wymarzyłam sobie wesele w stylu rustykalnym, mój wtedy jeszcze nawet nie narzeczony, znalazł taką salę, w sekrecie zarezerwował termin, oświadczył mi się w lutym, a już w lipcu odbył się nasz ślub :)) Piękniejszej sali wymarzyć sobie nie mogłam, była w 100% w moim stylu - z cegieł, ozdobiona światełkami, zielenią, kwiatami,z antresolą, a dekoracja stołów biała, nieco elegancka. Mieliśmy ogromne szczęście, że chyba za sprawą jakiejś magicznej sztuczki mój K. znalazł tak szybki termin, bo to niestety prawda o czym wspominasz w tekście - ludzie rezerwują salę wiele lat do przodu, a na fejsie ciągle czytam posty o odstąpieniu sali... Moi znajomi szukają właśnie sali na 2020 rok i sala, która najbardziej ich interesowała miała tylko jeden termin i była to niedziela!

    Mocno trzymam kciuki, aby wszystkie inne przygotowania poszły według Waszych myśli i planów i aby ten dzień był idealny (jestem przekonana, że taki będzie:))

    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mialam szczescie. Wymarzylam sobie miejsce wiele lat przed slubem i ostatecznie tam urzadzilismy wesele i slub cywilny :)

    OdpowiedzUsuń

Cenię sobie SZCZERE komentarze, które nadają sens temu blogowi .Staram się odpisywać na każdy komentarz i za wszystkie serdecznie DZIĘKUJĘ :*

Obsługiwane przez usługę Blogger.